STANISZCZAK — pracownia lutnicza, est. 2026
· 2 min czytania

Misa, kerfing i wzmocnienia – obręcz gotowa na płyty

Obręcz trafiła na misę promieniową — krawędzie boczków dostały wypukłość pod wierzch i spód — każda inną. Potem wkleiłem listwy obwodowe (odwrócony kerfing z mahoniu), które dają płytom powierzchnię klejenia, i wzmocnienia boczków (również z mahoniu), żeby ewentualne pęknięcie nie poszło przez cały bok. Obręcz jest gotowa na płyty.

kerfing

Zamknięta obręcz wygląda jak gitara, ale jej krawędzie są jeszcze płaskie — a płyty wierzchnia i spodnia płaskie nie będą. Obie są lekko wypukłe, każda inaczej: spód bardziej, wierzch mniej. Żeby boczki przylegały do takich płyt na całym obwodzie, ich krawędzie muszą dostać dokładnie tę samą krzywiznę. Do tego służy misa promieniowa: duży krążek wyprofilowany na wycinek kuli, z papierem ściernym na wierzchu. Promienie: spód 15’, wierzch 28’.

Sama robota jest prosta i hipnotyzująca. Obręcz w formie, forma na misie, i jeździ się nią po kole, dociskając równomiernie. Papier ścierny ściera najpierw to, co wystaje najbardziej — czyli środek boków przy klockach — i z każdym obrotem ślad szlifowania rozszerza się na cały obwód. Kiedy ołówkowa kreska, którą wcześniej pociągnąłem wzdłuż całej krawędzi, zniknie wszędzie równo, profil jest gotowy. Potem to samo z drugiej strony, na drugiej misie.

Boczek ma 2,1 mm grubości. Taka krawędź to za mało, żeby przykleić do niej płytę — klej nie ma się czego trzymać. Dlatego wzdłuż całego obwodu, od wewnątrz, wkleja się listwy obwodowe, po angielsku kerfed linings, u nas często po prostu kerfing. U mnie są to listewki z mahoniu, ponacinane gęsto prawie na wylot, żeby dało się je wygiąć po krzywiźnie boku bez gięcia na gorąco. Zdecydowałem się użyć kerfingu z nacięciami w kierunku boczku, co daje dodatkową sztywność całej obręczy.

Klejenie to dziesiątki małych ścisków. U mnie – drewaniane klamerki do bielizny z gumkami. Listwy wkleiłem z lekkim naddatkiem ponad krawędź boczka, a potem całość wróciła na misę promieniową, żeby zeszlifować je równo z boczkami — tak krawędź klejenia dla płyty ma pełną szerokość i tę samą wypukłość na całym obwodzie.

Na koniec wzmocnienia boków. Boczek po gięciu i zestruganiu na 2 mm jest cienki i ma słoje biegnące wzdłuż — jeśli kiedyś pęknie od uderzenia albo przesuszenia, pęknięcie lubi iść wzdłuż słoja przez cały bok. Poprzeczne listewki z mahoniu, wklejone od wewnątrz co kilkanaście centymetrów między kerfingiem górnym a dolnym, zatrzymują takie pęknięcie w jednym polu. Nie są widoczne z zewnątrz i nie wpływają na dźwięk, ale to jedna z tych rzeczy, które odróżniają instrument zrobiony porządnie od zrobionego szybko.


Obręcz jest gotowa. Następny krok: trapez ozdobny