01Klocki – pudło zamyka się w obręcz
Boczki wyszły z formy i trzymały kształt, więc przyszedł czas na docięcie ich na wymiar. To prosty krok, ale nieodwracalny: raz ucięte, nie urosną. Każdy boczek mierzyłem od talii w obie strony, przykładając do formy, i docinałem tak, żeby końce wypadły na środku klocków. Nie starałem się, żeby obie połówki spotkały się na styk idealnie — i to nie lenistwo, tylko świadoma decyzja. Szpara przy klocku szyjkowym i tak zniknie pod piętą szyjki, a ten przy klocku końcowym przykryje ozdobny trapez, czyli wstawka wpuszczona w boczki. Jeśli jakaś szczelina ma być zakryta, nie ma sensu walczyć o nią godzinami. Lepiej zostawić sobie energię na miejsca, które będą widoczne.
Na oba klocki poszedł mahoń — ten sam gatunek co boczki. Nie ma tu żadnej magii: klocek szyjkowy ma trzymać szyjkę i przenosić naciąg strun na pudło, klocek końcowy ma spinać boczki od dołu i dać podparcie pod zaczep pasa. Oba muszą być stabilne i sztywne, a mahoń jest lekki, nie pracuje i dobrze przyjmuje klej.
Klocek szyjkowy to ta większa i ważniejsza część. Przy pierwszej gitarze zrobiłem go z jednego kawałka, w przyszłości prawdopodobnie pokuszę się o klejonkę, ze słojami naprzemiennie. Forma ma zaokrąglony koniec od strony szyjki, więc powierzchnia klocka musiała dostać ten sam łuk — inaczej boczki nie przylegałyby na całej szerokości i cały sens klocka by zniknął.
Klocek końcowy jest mniejszy, ale wymaga tej samej uwagi: jego zewnętrzna ścianka musi być wyprofilowana dokładnie do krzywizny dolnego boku, bo to w tym miejscu spotykają się końce boczków i to w niego będzie wpuszczony trapez.
Klejenie robiłem w formie. Boczki wsadzone, klocki wsunięte na swoje miejsca, klej, rozpórki, ściski i czekanie. Najważniejsze było pilnowanie, żeby klocki siedziały prostopadle do płaszczyzny boczków i dokładnie w osi pudła — to od klocka szyjkowego zależy, czy szyjka będzie potem patrzeć prosto, a od końcowego, czy trapez wyjdzie symetrycznie.
Kiedy puściłem ściski i wyjąłem obręcz z formy, po raz pierwszy trzymałem w rękach coś, co wyglądało jak gitara. Jeszcze bez płyt, bez listew, bez niczego — ale kształt był.
Następny krok: misa promeiniowa, kerfing